Przejdź do głównej zawartości

Rola nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego po Traditionis Custodes

 


Publikując motu proprio Traditionis Custodes papież Franciszek sam ujawnia intencje sporządzenia i wdrażania postanowień tego dokumentu. Są nimi:

·        zachowanie jednolitości rytu rzymskiego według form najbardziej aktualnych (rubryk, nigryk),

·        przezwyciężenie podziałów co do doktryny o Kościele, które narosły od czasu wprowadzenia norm, dzięki którym proboszczowie zyskali większą swobodę w zakresie sprawowania mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego

Zmiany te mają charakter dyscyplinarny. Nie ingerują, wbrew powszechnemu przekazowi mediów czytanych przez tzw. „tradycyjnych katolików” w teologiczny wymiar nauki o Mszy św.

Papież, podobnie jak jego poprzednik, św. Paweł VI, odwołuje się do intencji towarzyszącej św. Piusowi V, wprowadzającemu do powszechnego obowiązywania ryt rzymski po reformie przeprowadzonej przez Soborze Trydenckim – utrzymanie jednolitości. Ten ostatni znosił jednak ryty młodsze niż 200 lat. Z tych rytów, które pozostały, niewiele zachowało się w Kościele Rzymskokatolickim do czasów współczesnych, a i one uległy w ostatnim czasie reformie przeprowadzanej po Soborze Watykańskim II.

Chciałbym jednak w niniejszym tekście rozwinąć aspekt, iż TC nie stanowi ukierunkowania na optykę, że nadzwyczajna forma rytu rzymskiego (jako jedna z form obrządku rzymskiego – lex orandi) nie odpowiada lex credendi Kościoła.  I piszę to z pełną świadomością najnowszych dokumentów Kościoła w omawianej materii (w tym listu apostolskiego Desiderio desideravi).

TC jest przede wszystkim tekstem prawno-kanonicznym. Ingeruje w normy prawno-liturgiczne, znosząc szerokie współistnienie obu form rytu rzymskiego na mocy motu proprio Summorum Pontificum.

Już w SP ś.p. papież Benedykt XVI zauważył, że nadzwyczajna forma rytu rzymskiego jest tą formą rytu, która pozostała w szerokim zastosowaniu przez grupy wiernych (coetus fidelium) przywiązane do niej. Kierując się zasadą dobrej wiary, papież stwierdził, że tylko wtedy, gdy wyraża się wierność kompletnemu, integralnemu Magisterium Kościoła i prymatu papieża, lex orandi odpowiada lex credendi. Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego nie jest zatem sprzeczna ze współczesnym nauczaniem Kościoła; co więcej – jest z nim zgodna. Zresztą, papież ten z wielką stanowczością sprzeciwiał się temu, aby dzielono nauczanie Kościoła na „przed” i „posoborowe”. Nauczanie Kościoła jest zawsze to samo, od wieków. Wiara jest ta sama. Tym samym, lex orandi zarówno zwyczajnej, jak nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego to lex credendi jednego Kościoła Chrystusowego.

SP było z założenia czasowe. Po pierwsze – i w tym sensie SP miało pewien wymiar teologiczny – papież nazwał po raz pierwszy tzw. Mszę trydencką „nadzwyczajną” formą rytu rzymskiego. Sam już wyraz „nadzwyczajna” odnosi się do tego, co zastępcze, tymczasowe, wyjątkowe (wprowadzone w drodze wyjątku, jako ustępstwo); tj. takie, które funkcjonuje nie na podstawie zwyczajnej normy, lecz normy szczególnej, ekstraordynaryjnej.

W tym miejscu, na marginesie, ze sceptycyzmem odnoszę się do interpretatorów, którzy wyraz „nadzwyczajna” wykładali tak, jakby forma ta stanowiła rozwiązanie „lepsze”, „nadzwyczaj” piękne, dobre, prawdziwe, „wyjątkowe”, „super-„.  Już sam tekst SP, ale też późniejsze wypowiedzi tego papieża wyraźnie temu przeczą.

Po drugie, już sam Benedykt XVI w liście motu proprio SP zlecił sprawozdawanie z realizacji celem jego rewizji.

Po trzecie, dokument ten był następnym z kolei: po motu proprio Ecclesia Dei i wcześniejszych dokumentach, wydawanych jeszcze od czasów św. Pawła VI.

Po czwarte, ranga dokumentów. Motu proprio nie był dokumentem rangi papieskiej bulli, dokumentem o doniosłym znaczeniu. Jest to dokument w określonym zakresie znoszący, uchylający lub zmieniający wybrane prawne przepisy i normy wcześniej wydawane dla wdrożenia ustaw kościelnych. Natomiast dokumentem o doniosłym znaczeniu, nigdy nie derogowanym ani nie zmienianym, jest konstytucja apostolska (dawn. Bulla) Missale Romanum, będąca dokumentem rangi papieskiego nauczania o wierze i moralności. Intencją Benedykta XVI wyrażoną w SP nie było odwołanie Missale Romanum, lecz szersze ustępstwo na rzecz grup przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego i wzajemne uzupełnianie się form. Papież w SP także powołuje się MR. SP zmienia normy zawarte w ED i od nich deroguje, nie odnosi się zaś w żadnym znaczeniu do wyższego rangą dokumentu, jakim jest MR.

Po piąte, kwestia przenikania i uzupełniania się form. Intencją papieża było wierne przestrzeganie MR, konstytuującego zwyczajną formę – istniejącego od wieków – rytu rzymskiego. Zwyczajna forma, powszechna, powinna czerpać z nadzwyczajnej formy.

Ale zarazem – nadzwyczajna forma powinna czerpać z formy zwyczajnej. Tak się stało i to jeszcze za pontyfikatu papieża Franciszka. Do mszału św. Jana XXIII dodano nowe prefacje i nowe wspomnienia świętych. Za papieża Franciszka na mocy TC zaktualizowano czytania mszalne według najnowszych tłumaczeń zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską do użytku liturgicznego.

Powyższe w zasadzie wyczerpuje temat. Motu proprio TC wyraźnie deroguje od ED i SP. Odtąd zakazane jest, chyba że na mocy specjalnego zezwolenia Stolicy Apostolskiej sprawowanie mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Odtąd biskupi mają też czuwać, by nie powstawały nowe grupy przywiązane do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Zgodnie z odpowiedziami na dubia, nie jest również dozwolone korzystanie z rytuale romanum związanego z nadzwyczajną formą.

Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego będzie zatem istnieć tak długo, jak istnieją grupy przywiązane do tej formy. Papież nie dokonuje w tym względzie rewolucji; intencją papieża Benedykta XVI nie było wszak tworzenie nowych grup, które zwiążą się z tą formą. A już na pewno nie było nią negowanie ważności czy godziwości już to zwyczajnej formy rytu rzymskiego, już to nauczania wyrażanego w dokumentach Soboru Watykańskiego II. Analogicznie, intencją św. Piusa V nie było negowanie ważności i godziwości rytów starszych niż 200 lat, jak również negowanie ważności i nauczania Soboru Trydenckiego. I wtedy, i dziś Stolica Apostolska, papieże, dążyli do ujednolicenia wszystkich obrządków zachodnich, doprowadzając do tego, by sprawowano Msze św. według jednej formy, jaka obowiązuje w Rzymie. Abp Nowowiejski idzie dalej: jednolitość i ryt rzymski miał zająć „docelowo” miejsce nawet rytów wschodnich. Od tej koncepcji odszedł jednak w sposób wyraźny sam Sobór Watykański II, ograniczając to dążenie do „Kościoła łacińskiego”.

Powyższe nie neguje, aby „interpretować” ryt rzymski w duchu zdrowej tradycji, jak i tego by obie formy czerpały z siebie wzajemnie. Czyni to zresztą sam papież, w odniesieniu do formy nadzwyczajnej w TC, jak w odniesieniu do formy zwyczajnej – choć bez szczegółów praktycznych ( o czym sam pisze) w Desiderio desideravi.

Papież w ciągu swojego długoletniego już pontyfikatu nie zmieniał liturgii zwyczajnej formy rytu rzymskiego, pragnąc jednak, by była ona wolna zarówno od subiektywizmów celebransów, jak i rubrycyzmów.

Wreszcie na koniec tej refleksji, chciałbym niejako odpowiedzieć na wątpliwości, które nasuwa pierwszy artykuł TC, mogący wywoływać wrażenie wewnętrznej sprzeczności. Papież pisze w nim, że odtąd jedynym wyrazem lex orandi jest zwyczajna forma rytu rzymskiego. Z jednej strony papież opowiada się zatem za terminologią przyjętą przez Benedykta XVI (forma zwyczajna, forma nadzwyczajna jednego rytu rzymskiego). Z drugiej – nadzwyczajna forma rytu rzymskiego nie będzie stanowić już lex orandi Kościoła.

Z powyższego wypływają dalsze wnioski, z których wynika zrozumienie tego zdania. Papież akceptuje fakt, iż istnieją coetus fidelium przywiązane do formy nadzwyczajnej. Nie znosi formy nadzwyczajnej. Nie stanowi również o tym, że forma nadzwyczajna nie odpowiada lex credendi Kościoła. Gdyby tak było, to papież powinien był zakazać całkowicie formy nadzwyczajnej. Tego jednak nie zrobił.

Papieżowi zależy na tym – w trosce o jednolity depozyt wiary – forma nadzwyczajna dotąd promowana szeroko dzięki liberalnym normom o powszechnym współistnieniu obu form, nie stanowiła przyczyn podziałów i negowania odnowionej eklezjologii”. Aby forma nadzwyczajna nie była orężem w walce z katolikami ortodoksyjnymi; zwłaszcza tymi, którzy mają prawo do kultu Bożego, który ukochali dzięki formie zwyczajnej rytu rzymskiego. Aby forma nadzwyczajna nie przesądzała o powszechnej, jednolitej, obiektywnej wrażliwości liturgicznej ludu Bożego. Przeciwne tym zamysłom okazały się, jak to wyjaśnia papież, grupy wiernych przywiązane do formy nadzwyczajnej.

Jak pisze papież, do dawnej formy „nie ma powrotu”. Umiejscawia zatem papież nadzwyczajną formę rytu rzymskiego w przeszłości i na mocy ustępstw odczytuje ją we współczesności. W odpowiedziach na dubia, zwyczajna forma jest określona jako „aktualna”; jest to zatem wyraz lex orandi jedyny aktualny. Tym samym forma nadzwyczajna jest „dawna” i to w wymiarze praktycznym.

Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego zatem podobnie jak przed pięciuset laty ryty młodsze niż 200 lat wygaśnie. Najpóźniej z chwilą istnienia ostatniej wspólnoty wiernych przywiązanych do tej formy. I wygaśnie jak wcześniejsze obrządki w Kościele, który stale swoje ryty zmienia i dostosowuje do wymogów współczesnego Kościołowi człowieka.

Co pozostanie? Pozostanie reforma reformy. Ryt rzymski kształtowany jest wielowiekową ciągłością i w tej hermeneutyce wciąż powinien być kształtowany. Taka jest rola istniejącej jeszcze w obiegu nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. 

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak sprawować ciemne jutrznie w liturgii rzymskiej (wg św. Pawła VI)? Wielki Czwartek

  Tytułem wprowadzenia :   ciemne jutrznie (łac. Tenebrae) sprawowane są od wieków (udokumentowane teksty obrzędów to III-IV w.) w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Staropolską nazwą "jutrznia" nazywano część godzin kanonicznych nazywanych "Matutinae", które w nomenklaturze po reformie po Vaticanum II nazwnao "Godziną czytań". Sprawowano je wraz z "Laudesami", czyli - w nowym tłumaczeniu - "jutrznią". Godzina czytań jest zatem zgodnie z tradycją w okresie Triduum Paschalnego nierozerwalnie złączona z jutrznią. Co istotne, w tych dniach w prymie pomijano Martyrologium; nie należy go zatem dodawać na zakończenie jutrzni. Ciemne jutrznie mogą być z powodzeniem sprawowane jako publiczna modlitwa Kościoła przez wiernych świeckich. W większości kościołów parafialnych są niestety pomijane, rozwijający się, choć z różnorodnym dynamizmem ruch liturgiczny nie dotarł jeszcze do większości parafii. Tam, gdzie się odprawia, często zapo...

Obrzędy liturgiczne, które wciąż są nieodkrytą nowością

  Już jutro wrzesień. Życie chrześcijan wyznających religię katolicką powinno obfitować w owoce wielu łask zsyłanych przez Boga. Skoro zaś liturgia jest źródłem i szczytem tego życia, to najlepsze z tych łask, najwyższa forma boskiej miłości, jest udziałem katolików we wrześniu w sposób szczególny. Obrzędy tego miesiąca powinny przyciągać do kościołów wiernych rozmaitością i ich znaczeniem budować i pobudzać pobożność własną, przygotowując wszystkich do życia wiecznego. Tak się na ogół jednak nie dzieje. Wrzesień nam powszednieje, jak każdy inny miesiąc w roku. Nie potrzeba tymczasem wymyślnych inicjatyw duszpasterskich. Kościół sam podaje normy, w jakich należy kształtować życie liturgiczne. Wystarczyłoby zatem jedynie odkurzyć zapomniane już, a nieodkryte przez większość kapłanów, zwłaszcza proboszczów, księgi liturgiczne Kościoła Rzymskokatolickiego (gdyż to tego obrządku będzie dotyczyć tekst niniejszy). Jako pomoc i ułatwienie w tym zabieganym świecie, dla księży i innyc...

Co na temat masturbacji w sposób pełny i ostateczny głosi Chrystus Pan ustami całego Ludu Bożego zgromadzonego w Kościele Świętym?

 "Często poddaje się dziś w wątpliwość lub bezpośrednio kwestionuje tradycyjną naukę Kościoła katolickiego, według której masturbacja stanowi poważne nieuporządkowanie moralne. Mówi się, że psychologia i socjologia wskazują, że zwłaszcza u młodzieży masturbacja jest powszechnym elementem dojrzewania seksualnego, a więc nie ma w niej rzeczywistej i ciężkiej winy, jak tylko w wypadku, gdyby ktoś rozmyślnie oddawał się przyjemności zamkniętej w sobie («ipsatio»), ponieważ w takim przypadku czyn całkowicie przeciwstawia się wspólnocie miłości między osobami różnej płci, która jest właściwym miejscem użycia władz seksualnych. Taki jednak pogląd jest sprzeczny z nauczaniem i praktyką duszpasterską Kościoła katolickiego. Bez względu na wartość niektórych uzasadnień o charakterze biologicznym lub fizjologicznym, którymi niekiedy posługiwali się teologowie, w rzeczywistości zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną Tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzaj...