Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego dziś warto podkreślać wartość małżeństwa? Cz. I. Ożywianie przyjaźni

1. W dobie plagi rozwodów i coraz niższego zainteresowania "formalizowaniem" związków węzłem małżeńskim, warto sięgnąć do św. Augustyna, który zajmował się tym problemem w IV w. 

Obserwacja własna zmusza mnie bowiem do postawienia wniosku, że jedną z przyczyn tego smutnego stanu rzeczy jest niechęć do rodzenia i wychowywania dzieci, przynajmniej na pewnym etapie życia (później często dochodzi odwyknienie). Ludzie słusznie bowiem wiążą instytucję małżeństwa z rodzeniem i wychowaniem dzieci. 

Czy jednak jest to jedyny cel, zadanie, dobro i wartość małżeństwa, również chrześcijańskiego? Czy małżonkowie chrześcijańscy (katoliccy) mogą uprawiać seks nie tylko po to, aby płodzić i rodzić, a potem wychowywać dzieci? 

Św. Augustyn poszukiwał na te wątpliwości odpowiedzi, posługiwał się przy tym własnym doświadczeniem i praktyką duszpasterską. W poniższym tekście przyjrzę się tym poszukiwaniom. 

2. Święty Augustyn interpretuje słowa św. Pawła z 1 Kor 7,5 o "nieunikaniu jedno drugiego, chyba żeby oddać się modlitwie na pewien czas, za obopólną zgodą; a potem wrócić do siebie, aby nie kusił ich (małżonków) szatan" jako "wyrozumiałe zezwolenie na stosunki małżeńskie, które nie zmierzają do zrodzenia potomstwa" (Wartości, VI, 6.).

W takim postępowaniu - tj. stosunkach jako takich - św. Augustyn widzi "złe obyczaje", które do takiego postępowania "skłaniają", jednak z uwagi na "wartość małżeństwa", nie będą takie akty małżeńskie "cudzołóstwem ani rozpustą" (tj. grzechem). 

Stosunki małżeńskie, które nie zmierzają do zrodzenia potomstwa nie są właściwe małżonkom ze względu na małżeństwo samo w sobie, ale są one "tolerowaneze względu na małżeństwo i jedną z jego wartości czy też dóbr, którą jest wierność. 

3. Dalej (Wartości, VII), św. Augustyn podnosi, że wstrzemięźliwość jest bardziej zasługująca, niż spełnienie powinności małżeńskiej. Nie odbiera jednak spełnianiu powinności małżeńskiej przymiotu uczynku zasługującego. Spełnienie powinności małżeńskiej też jest zasługujące

Należałoby mniemać, że św. Augustyn przez spełnienie powinności małżeńskiej rozumie współżycie służące zrodzeniu potomstwa, to jest zmierzające jego zrodzeniuCzy spełnienie powinności małżeńskiej niezmierzające do zrodzenia potomstwa, również może mieć przymiot zasługującego?  

Wymaganie przez jednego z małżonków lub oboje współżycia niesłużącemu zrodzeniu potomstwa stanowi natomiast, zdaniem św. Augustyna, lekką winę (tj., jeśli dobrze rozumiem, taką, która jest usprawiedliwiona - w tym przypadku samą instytucją małżeństwa). 

Moralne bowiem dobro czynów ludzkich wymaga odpowiednich motywacji. Aby czyn był dobry, musi być spełniony w dobrym celu (zob. przypis nr 20, s. 61 Wartości). 

Czy "wymaganie" stanowić może wątpliwe moralnie postępowanie z tego powodu, że dokonywa się wbrew "chęci" drugiej strony? Na to św. Augustyn odpowiedzi nie daje. 

Jak zauważa św. Augustyn: "Posiłki sprawiedliwych są lepsze niż posty świętokradców". 

I dalej: "Małżeństwo chrześcijan przewyższa dziewictwo pogan". Tym samym, nie będzie z pewnością błędną interpretacją św. Augustyna wniosek, iż stosunki małżeńskie chrześcijan, nawet niesłużące zrodzeniu potomstwa są lepsze niż stosunki pozamałżeńskie, czy wręcz stosunki małżeńskie niechrześcijan, albo wręcz dziewictwo niechrześcijan. 

4. Św. Augustyn zauważa dalej, że małżeństwo, pożycie małżeńskie są niezbędne dla ożywienia przyjaźni (Wartości, IX, 9.).

Małżeństwo jest wielkim dobrem (choć to dziewictwo i nawet wstrzemięźliwość małżonków, są dobrami większymi niż małżeństwo). 

Św. Paweł toleruje współżycie motywowane wyłącznie lub częściowo niepowściągliwością (Wartości, X, 11.). Uprawnione wydaje się odniesienie tego zdania do wcześniejszych uwag św. Augustyna o przyzwoleniu św. Pawła. Ale małżeństwo nie zmusza do takiego rodzaju współżycia. Jest to prawo, a nie obowiązek. Skorzystanie z tego uprawnienia jest możliwe jednakże po spełnieniu dwóch warunków:

  1. stosunki małżeńskie nie powinny się odbywać wbrew naturze,
  2. nie powinny zabierać czasu przeznaczonego na modlitwę, nie powinny się odbywać nazbyt często. 
To rodzenie dzieci jest zadaniem małżonków, nie zaś współżycie samo w sobie. W zespoleniu małżeńskim lepiej jest miłować to, co jest celem (zadaniem), niż to co nim nie jest. Niemniej w małżeństwie wolno miłować też to, co nie jest jego celem (gdyż św. Augustyn posługuje się wyrazem: "lepiej"). 

Mimo, że św. Augustyn nie nawiązuje po tej konstatacji do wcześniejszych słów św. Pawła, wydaje się trafnym dopowiedzenie, że w wypadku umiłowania przyjaźni drugiego małżonka (przyjaźni obopólnej) czy też w wypadku umiłowania w danym przypadku pożycia małżeńskiego niepowściągliwości (pożądliwości), zastosowanie znajdzie reguła św. Pawła: reguła tolerancji (wyrozumiałości, usprawiedliwienia) dla współżycia motywowanego wyłącznie niepowściągliwością.

Zresztą ten wniosek dotyczy tak współżycia motywowanego wyłącznie niepowściągliwością, jak również częściowo pragnieniem rodzenia potomstwa i niepowściągliwością łącznie. 

5. Idąc jeszcze dalej, św. Augustyn uważa, że im lepsi są małżonkowie, tym szybciej - po dojrzałym namyśle - zaczynają rezygnować ze współżycia (Wartości, III). Dlaczego? Jest to mianowicie chwalebne umartwienie możliwych do spełnienia dążeń. Dobrowolne umartwienia zawsze są chwalebne i zasługujące.

Skoro św. Augustyn widzi we wstrzemięźliwości seksualnej formę umartwienia (postu), to pożycie małżeńskie - jako dozwolone dążenie możliwe do spełnienia, a zarazem, którego dozwoloność jest właściwa tylko w małżeństwie, które jest wielkim dobrem - jest dobrem samo w sobie, niezależnie od motywacji. Gdyby nie było dobrem, to rezygnacja z niego nie stanowiłaby umartwienia, a ponadto nie byłoby dozwolone ze względu na małżeństwo, które jest wielkim dobrem. 

Umartwieniem będzie bowiem rezygnacja ze współżycia zarówno w przypadku pożycia motywowanego:
  • rodzeniem dzieci (według zadania małżonków i celu małżeństwa)
  • ożywianiem przyjaźni,
  • niepowściągliwością cielesną.
W dwóch ostatnich przypadkach zło niewłaściwe małżonkom samo w sobie, ulega wskutek trwającego węzła małżeńska przemianie w dobro, skoro jest godziwe i służy wyżej tym dwóm celom. Ta przemiana zła w dobro jest możliwa, przypomnijmy, dzięki wyrozumiałości ze względu na wartość małżeństwa, jaką jest wierność. Jest to (dwa ostatnie przypadki) dążenie niedoskonałe (motywacja), dlatego współżycie nimi motywowane obciąża sumienia katolików lekką winą, toteż rezygnacja ze współżycia jest w takich sytuacjach tym bardziej chwalebna, gdyż stanowi nie tylko umartwienie, ale też stanowi o nieprzywiązaniu do grzechu nawet lekkiego. 

6. Trudno wyjaśnić w tym momencie, dlaczego św. Augustyn widzi w takowym współżyciu grzech powszedni (lekką winę), skoro zarazem usprawiedliwia je wyrozumiałością według słów św. Pawła. Być może inne rozumienie tego rodzaju winy towarzyszy św. Augustynowi (IV w.) niż mnie, katolikowi żyjącemu w XXI w. Nadmienię, że wyraźnie św. Augustyn widzi w takich stosunkach zarówno dozwoloność (czy też przyzwolenie) oraz winę, co we współczesnym rozumieniu pozostaje ze sobą w sprzeczności. Nawet bowiem to, co stanowi grzech powszedni, nie jest w moralnym rozumowaniu dozwolone ani Kościół, ani nikt inny, "choćby anioł z nieba" nie mogą przyzwolić na popełnienie jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego. Gdyby zatem św. Augustyn nie wychwalał (tzn. nie statuował jako czegoś dobrego) jako tolerowanego postępowania, to nie byłoby wątpliwości, że postępowanie to mogłoby być zakazane. 

Gdyby św. Augustyn nie dostrzegał w umartwianiu się dobra lepszego niż korzystanie z dóbr, to nie można by było sytuować współżycia z jakiekolwiek motywacji, nawet rodzenia dzieci, w kategorii dobra, co św. Augustyn czyni.

Chodzi być może o istnienie niedoskonałości, która sama w sobie może stanowić przewinę człowieka, jako dążącego i powołanego do doskonałości. Godząc się na niedoskonałość, nie dąży on do doskonałości (nie realizuje swojego powołania do świętości), co jednak nie powoduje zerwania więzi z Bogiem. 

7. W motywacji św. Augustyn widzi raczej serce, sumienie, dobro celu (dążenia) chrześcijanina i jego wiarę niż sam cel w sobie rodzenia dzieci. Ale o tym w następnej części. 

8. Podsumowując, św. Augustyn widzi w małżeństwie ten skutek, iż korzystanie z jego dóbr (tu: wierności i sakramentalności) poprzez właściwe małżonkom działanie, jakim jest współżycie płciowe, że wzmacnia ono, ożywia przyjaźń między dwojgiem ludzi, którzy wstąpili w związek małżeński. Innymi słowy, św. Augustyn podkreśla, że seks jest więziotwórczy. Można by wręcz rzec: chcesz z kimś tworzyć prawdziwą więź przyjaźni i stale ją ożywiać? Jest to osoba płci przeciwnej? Zostań jej/jego mężem/żoną i uprawiajcie seks! 

I optyka taka będzie godziwa i zasługująca!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak sprawować ciemne jutrznie w liturgii rzymskiej (wg św. Pawła VI)? Wielki Czwartek

  Tytułem wprowadzenia :   ciemne jutrznie (łac. Tenebrae) sprawowane są od wieków (udokumentowane teksty obrzędów to III-IV w.) w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Staropolską nazwą "jutrznia" nazywano część godzin kanonicznych nazywanych "Matutinae", które w nomenklaturze po reformie po Vaticanum II nazwnao "Godziną czytań". Sprawowano je wraz z "Laudesami", czyli - w nowym tłumaczeniu - "jutrznią". Godzina czytań jest zatem zgodnie z tradycją w okresie Triduum Paschalnego nierozerwalnie złączona z jutrznią. Co istotne, w tych dniach w prymie pomijano Martyrologium; nie należy go zatem dodawać na zakończenie jutrzni. Ciemne jutrznie mogą być z powodzeniem sprawowane jako publiczna modlitwa Kościoła przez wiernych świeckich. W większości kościołów parafialnych są niestety pomijane, rozwijający się, choć z różnorodnym dynamizmem ruch liturgiczny nie dotarł jeszcze do większości parafii. Tam, gdzie się odprawia, często zapo...

Obrzędy liturgiczne, które wciąż są nieodkrytą nowością

  Już jutro wrzesień. Życie chrześcijan wyznających religię katolicką powinno obfitować w owoce wielu łask zsyłanych przez Boga. Skoro zaś liturgia jest źródłem i szczytem tego życia, to najlepsze z tych łask, najwyższa forma boskiej miłości, jest udziałem katolików we wrześniu w sposób szczególny. Obrzędy tego miesiąca powinny przyciągać do kościołów wiernych rozmaitością i ich znaczeniem budować i pobudzać pobożność własną, przygotowując wszystkich do życia wiecznego. Tak się na ogół jednak nie dzieje. Wrzesień nam powszednieje, jak każdy inny miesiąc w roku. Nie potrzeba tymczasem wymyślnych inicjatyw duszpasterskich. Kościół sam podaje normy, w jakich należy kształtować życie liturgiczne. Wystarczyłoby zatem jedynie odkurzyć zapomniane już, a nieodkryte przez większość kapłanów, zwłaszcza proboszczów, księgi liturgiczne Kościoła Rzymskokatolickiego (gdyż to tego obrządku będzie dotyczyć tekst niniejszy). Jako pomoc i ułatwienie w tym zabieganym świecie, dla księży i innyc...

Co na temat masturbacji w sposób pełny i ostateczny głosi Chrystus Pan ustami całego Ludu Bożego zgromadzonego w Kościele Świętym?

 "Często poddaje się dziś w wątpliwość lub bezpośrednio kwestionuje tradycyjną naukę Kościoła katolickiego, według której masturbacja stanowi poważne nieuporządkowanie moralne. Mówi się, że psychologia i socjologia wskazują, że zwłaszcza u młodzieży masturbacja jest powszechnym elementem dojrzewania seksualnego, a więc nie ma w niej rzeczywistej i ciężkiej winy, jak tylko w wypadku, gdyby ktoś rozmyślnie oddawał się przyjemności zamkniętej w sobie («ipsatio»), ponieważ w takim przypadku czyn całkowicie przeciwstawia się wspólnocie miłości między osobami różnej płci, która jest właściwym miejscem użycia władz seksualnych. Taki jednak pogląd jest sprzeczny z nauczaniem i praktyką duszpasterską Kościoła katolickiego. Bez względu na wartość niektórych uzasadnień o charakterze biologicznym lub fizjologicznym, którymi niekiedy posługiwali się teologowie, w rzeczywistości zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną Tradycją, jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzaj...